Katar

Każdy chyba słyszał, że leczony trwa tydzień, a nie leczony siedem dni.
Co jeszcze ciekawego można powiedzieć o tej z natury nieciekawej wydzielinie z nosa?
🤧Niezależnie od przyczyny (infekcja/alergia) katarem nazywamy zapalenie błony śluzowej nosa i zatok.
🤧Na każdy katar początkowo dobrze zrobi roztwór wody morskiej aplikowany pod ciśnieniem do nosa. Tutaj, od tego czy będzie to roztwór hiper- izo- czy hipotoniczny, ważniejsze jest właśnie to ciśnienie i po prostu przepłukiwanie wnętrza nosa z nadmiaru wydzieliny, wirusów czy alergenów. Im częściej tym lepiej. Dla koneserów są specjalne zestawy do płukania zatok. Skuteczne, acz mało przyjemne.
🤧Drugą linią obrony są donosowe glikokortykosteroidy. Leki skuteczne i stosunkowo bezpieczne. Znowu, niezależnie czy przyczyną kataru jest infekcja czy alergia, będą działały, bo po prostu ograniczają stan zapalny błony śluzowej nosa i zatok, czyli działają na źródło kataru. Ponieważ są to mikrodawki sterydów, to stosowane krótkotrwale nie dają ogólnoustrojowych działań niepożądanych kojarzonych z tą grupą leków. Niestety, u wrażliwych osób, mogą uszkadzać błonę śluzową nosa i powodować krwawienia.
🤧Kiedy niewinny katar staje się bakteryjnym zapaleniem zatok – do gry wchodzą antybiotyki – ale o tym będzie oddzielny wpis.
🤧Choć jest to czasem praktykowane (bo czasem daje spektakularne efekty, głównie ze względu na częstą domieszkę sterydu – patrz wyżej), nie powinno się stosować maści donosowych zawierających antybiotyk. Taka maść wprowadzona do przedsionka nosa nie działa na zatoki (czyli główne źródło kataru). Może natomiast prowadzić do selekcji szczepów opornych na antybiotyki, czyli coś, czego bardzo obawia się medycyna XXI wieku i obecnie jest wobec tego problemu bezradna. Chrońmy antybiotyki!